jeszcze o ZADERCE

Jeszcze jeden obrazek z życia JEDYNEJ z Henrykowa, czyli naszej nieodżałowanej Zaderki.

Leżę w łóżku złożona grypą lub anginą, z gorączką, a więc niezbyt optymistycznie nastawiona do świata. Zgłodniałam jednak, postanowiłam zrobić sobie kanapki, wzięłam je do łóżka. Moja dzielna suczka sekundowała mi wiernie wpatrując się w mój talerzyk. Przy przedostatniej kanapce błysnęła jej w oczach jakaś myśl, przy ostatniej zeskoczyła z mojego łoża boleści, zbiegając po schodach, po drodze otwierając kolejne drzwi i szczekając przy drzwiach wejściowych (zamkniętych na klucz - znając możliwości moich psów). Wstałam niechętnie, mrucząc pod nosem - a kogo to diabli przynieśli - poszłam sprawdzić o co ten cały raban. Na dole oczywiście nikogo nie było, bo to tylko moja Zaderka wymyśliła sposób na poczęstowanie się smakołykiem Pani, czyli moim. W powrocie na piętro była zdecydowanie szybsza ode mnie. Zastałam czyściutki talerzyk, bez jednego okruszka, gotowy do włożenia do szafki. I to pies, który nie kradł jedzenia.

Podobną metodę w innej nieco sytuacji zastosowała wobec CZEKANA. Życiową pasją mojej ponicy było aportowanie, pasją Czekana pilnowanie ogrodzenia. Rzucane przeze mnie do aportowania "koziołek" lub piłka lądowały w paszczy Czekana dość rzadko, ale jednak). Niepocieszona Zaderka ustawiała się przy mojej lewej nodze (pozycja wyjściowa do aportowania ) i patrzyła mi błagalnie w oczy "zabierz mu". Na nieme żądanie odpowiadałam "zabierz mu sama". No i Zadra pędziła do bramy, oszczekując wyimaginowanego "złodzieja". Biedny Czekan, zażenowany nie dopełnieniem obowiązków, rzucał koziołka i biegł sprawdzać, co to za wróg próbuje naruszyć świętość ogrodzenia. Tymczasem Zadra już była przede mną z koziołkiem w pysku, oddając mi go do ręki, ustawiając się następnie przy lewej nodze "mówiąc - rzucaj mi". Taka sztuka udała się jej tylko dwa razy - później Czekan zmądrzał i jeśli biegł do siatki, lub bramy zabierał z sobą koziołka. I wtedy błagalne "zabierz mu" mobilizowało mnie do przywołania Czekana z aportem do nogi.