CZEKAN i ...

CZEKAN i samochód - to temat do wielu opowiadań. Tutaj będzie o jednym zdarzeniu.
Czekan lubił jeździć samochodem, a samochód, w którym podróżował uznawał za niepodzielną własność stada - swoją i kochanych Państwa, ewentualnie swojego haremu. Samochód nie musiał należeć do nas - i tak skoro on nim jeździł, był jego. Przygoda, o której opowiem dotyczyła akurat naszego auta.
Byliśmy na wystawie w Mlada Boleslav, a ponieważ mieliśmy w planie zwiedzanie i zakupy pies został w samochodzie. Pogoda zupełnie przyzwoita, nie padało ani nie prażyło słońce, znaleźliśmy miejsce w głębokim cieniu, zostawiliśmy otwarte wszystkie okna w stopniu uniemożliwiającym wyjście Czekanowi, ale dostatecznym aby miał dobry dostęp powietrza. Nie zdołaliśmy odejść daleko, bo zawołał nas policjant z żądaniem,żeby wrócić i zamknąć okna w samochodzie, bo nam go ukradną. My mu na to, że nie możemy zamknąć okien, bo zastawiliśmy psa. Policjant twierdził, że w ten sposób ukradną nam nie tylko samochód ale i psa. Dyskusja się przeciągała, żadna ze stron nie chciała dać się przekonać, w końcu zrozpaczeni impasem zaproponowaliśmy stróżowi porządku, aby spróbował dokonać tej sztuki, którą nam groził. Policjant podszedł do samochodu, złapał za klamkę, ale do włożenia ręki przez okno zniechęcił go głuchy warkot i garnitur białych, mocnych zębów (PON-y mają duże zęby w stosunku do swojej postury, a Czekan miał je w szczególności bardzo okazałe). Po takiej demonstracji siły, policjant zrezygnował z dalszej interwencji i pozwolił nam odejść.