Życie... cdn

i zawsze kończy się śmiercią. To taki slogan...ale nabera ogromnej mocy gdy my, pozostali przy życiu musimy rozstać się z kimś bliskim...Ognik nie żyje od czterech miesięcy, a ja ciągle go widzę i czuję...jak przytyla się do mnie, jak śledzi moje poczynania, jak nie mogąc już wstawać czołga się by być blisko mnie...

To trudne, zawsze poszukuje się swojej winy, bo może można było tenu zapobiec?

I myśl, że gdyby zamiast biopsji zoperować nowotwór, może byłby Ognik wśród nas!?

Nie!!! To zbyt trudne, jeszcze teraz nie mogę pisać...gdy spojrzałam na zdjęcia sprzed roku, gdy myśleliśmy... mieliśmy nadzieję....