PON'i szczeniak w domu?

          Zdradzę tajemnicę poliszynela, że znowu odchowujemy szczeniaka! Nasza Finka przybyła do nas w wieku 10 tygodni, a wkrótce skończy 5 miesięcy i w związku z tym chciałabym podzielić się radościami i niepokojami czasu intensywnego rozwoju małego pieska.

Może ktoś wysnuje wnioski na podstawie naszych błędów i pozytywnych dokonań wychowawczych?

        Do jedynego błedu, który dał się zauważyć od pierwszych dni, a do którego muszę się przyznać jest odebranie szczeniaka starszego niż 7 tygodni. Wprawdzie Finka zaaklimatyzowała się natychmiast (no cóż, przejście ze stada do stada miało ogromne znaczenie), ale do tej pory nie zdołaliśmy jej uświadomić, że załatwiać potrzeby fizjologiczne należy tylko na dworze. Ona wie, że lepiej jest to robić w ogrodzie (zostaje pochwalona słownie i nagrodą), ale nie wie, że nie wolno robić tego w domu! A może wie, ale nie umie poprosić? I to my nie do końca ją rozumiemy? Bo przecież jeśli już, to załatwia się jedynie przy drzwiach wyjściowych!

        Dalej będzie o sukcesach wychowawczych naszych, a przede wszystkim naszgo stadka PON'ów.

   1. Podstawowe trzy komendy: siad, waruj, stój pojęła bardzo szybko. Gorzej jest z utrzymaniem jej w określonej pozycji do odwołania. Niby rozumie co znaczy "zostań", ale nie miewa ochoty na wykonanie tego nakazu.

    2. Czesanie idzie nam bardzo wprawnie, o dziwo Finka lubi szczotkę i grzebień! Pewnie okaże się, że później je znielubi? Postaramy się aby do tego nie doszło.

     3. Nieco gorzej jest z chodzeniem na smyczy, ale nie wątpię, że i tego mądra suczka nauczy się równie szybko! Obecnie przechodzi jeszcze kwarantannę poszczepienną (ostatnią) i zaraz po jej zakończeniu będziemy się intensywnie uczyć w różnych środowiskach.

     4. Przychodzi na każde wezwanie, zawsze i bezwzględnie, choćby miała szalenie interesujące zajęcie. Najwyżej przynosi w pysku to co akurat "ukradła" (np. kość porzuconą w ogrodzie przez wrony) i oddaje nam zdobycz do ręki. Sukces osiągnięty przez konsekwentne  używanie smakołyków.

     5. W ogrodzie są miejsca "zakazane" i Finka je respektuje.

A czego nauczyły jej nasze "zasiedziałe" PON'y?

     1. Szczekać przy byle okazji nie musiały jej uczyć - sama umiała lepiej od nich! Ale zwyczaj szczekania na ludzi za płotem chyba przejęła od nich?

     2. Zdecydowanie od stada nauczyła się, że nie każdy człowiek jest przyjacielem. Przywieźliśmy sobie suczkę dla której człowiek, byle jaki człowiek był najważniejszy! Nasze pieski pouczyły ją, że do kochania są tylko najbliżsi, reszta ludzi jest co najmniej niepewna! Lepiej ich oszczekać, poobserwować jak traktują ich "państwo" i dostosować się do tego. Rodzinna przytulanka robi się warcząco-szczekającą kulką dla zupełnie obcych ludzi! Teraz my musimy ją nauczyć, że zdecydowana większość ludzkości jest do niej przyjaźnie nastawiona. Och, gdyby nie ta szkoła za płotem z dziećmi bez wyobraźni byłoby to o wiele prostsze zadanie!

     3. Wszystkie nasze psy przyjęły ją bardzo ciepło (co niestety, negatywnie odbija się na szacie wystawowych PON'ów), ale Fince wyznaczyły pewne granice, których jej nie wolno przekroczyć.

     Niestety, nie nauczyliśmy jej jeszcze wielu pojęć i zachowań które musi znać pies w naszej rodzinie. Finka lubi wynosić nasze buty do ogrodu, ogryzać ciapy i kwiaty domowe, z małego stolika ściągać niebacznie zostawione tam rzeczy (w naszej nieobecności), gonić zajadle kota chociaż Puma broni się (niesłychane u Pumy!) pazurami i może zrobić jej krzywdę (Puma szczeniakowi, wyjaśniam). Dałoby się coś do tej wyliczanki dorzucić, ale skończę na tym. Wszystko z czasem da się załatwić. Grunt, że FINEZJA jest mądrą, odważną suczką!